← BLOG

2026-07-15

Kopia zapasowa, o której nikt nie wie, czy działa

"Mamy backup" to jedno z pierwszych zdań, jakie słyszymy podczas audytu. Problem w tym, że w wielu firmach nikt nigdy nie sprawdził, czy ten backup faktycznie da się odtworzyć. Kopia zapasowa, której nie da się przywrócić, niczym się nie różni od jej braku, tylko daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

Typowy scenariusz wygląda tak: ktoś kiedyś skonfigurował automatyczne kopiowanie plików na dysk zewnętrzny albo do chmury. Od tamtej pory nikt tego nie sprawdzał. Może backup faktycznie działa co noc. Może przestał działać trzy miesiące temu, bo skończyło się miejsce na dysku, i nikt tego nie zauważył, bo nikt nie dostaje powiadomień o błędach.

Drugi częsty problem: backup trzymany na tym samym urządzeniu albo w tej samej sieci co dane oryginalne. Przy ataku ransomware, który szyfruje pliki na całym dysku lub w całej sieci firmowej, kopia zapasowa podłączona na stałe do tego samego systemu zostaje zaszyfrowana razem z oryginałem. W praktyce oznacza to, że firma płaci za backup, który w momencie ataku okazuje się bezużyteczny.

Prosta zasada, która rozwiązuje oba te problemy, nazywana jest regułą 3-2-1: trzy kopie danych, na dwóch różnych nośnikach, z czego jedna kopia przechowywana offline albo poza siecią firmową. Nie trzeba do tego drogich narzędzi, wystarczy dysk zewnętrzny odłączany po zakończonym backupie, albo usługa chmurowa niezależna od reszty infrastruktury.

Jedna rzecz jest ważniejsza niż sam backup: test przywrócenia. Jeśli nigdy nie sprawdziłeś, czy z Twojej kopii zapasowej da się faktycznie odzyskać dane, nie wiesz, czy backup działa, wiesz tylko, że coś się kopiuje. To właśnie sprawdzamy podczas audytu bezpieczeństwa: nie tylko czy backup istnieje, ale czy realnie zadziała, gdy będzie potrzebny.