← BLOG

2026-07-18

Jak rozpoznać phishing, zanim klikniesz

Większość ataków, z którymi się spotykamy, zaczyna się od jednej rzeczy: kogoś, kto kliknął w link albo otworzył załącznik w mailu, który wyglądał na zaufany. Nie trzeba do tego zaawansowanego hakowania, wystarczy dobrze napisana wiadomość i moment nieuwagi.

Pierwszy sygnał ostrzegawczy to rozbieżność między nazwą nadawcy a jego faktycznym adresem e-mail. Program pocztowy pokazuje zwykle tylko nazwę, na przykład "Dostawa DHL", a nie sam adres. Warto kliknąć albo najechać na nazwę nadawcy i sprawdzić, jaki adres się pod nią kryje. Jeśli "Dostawa DHL" wysyła maile z adresu kończącego się na coś zupełnie innego niż dhl.com, to sygnał, żeby się zatrzymać.

Drugi sygnał to presja czasu i emocji. Wiadomości phishingowe bardzo często proszą o natychmiastowe działanie: zablokowane konto, zaległa faktura, przesyłka czekająca na odbiór, prośba od "szefa" o pilny przelew. Atakujący liczą na to, że pod presją czasu klikniesz szybciej, niż pomyślisz. Rzeczywiste, ważne sprawy w firmach rzadko wymagają działania w ciągu pięciu minut bez możliwości weryfikacji.

Trzeci, najprostszy do sprawdzenia: linki. Zanim klikniesz, najedź na link kursorem (bez klikania) i sprawdź, dokąd faktycznie prowadzi, widoczne zwykle w dolnym rogu przeglądarki albo programu pocztowego. Jeśli tekst linku mówi "zaloguj się do banku", a faktyczny adres to coś zupełnie innego, to koniec sprawy.

Jedna zasada działa niezależnie od tego, jak dobrze wiadomość jest napisana: przy nietypowej prośbie, zwłaszcza dotyczącej pieniędzy albo danych logowania, zweryfikuj ją innym kanałem. Zadzwoń do osoby albo firmy na numer, który już znasz (nie ten podany w mailu), zamiast odpisywać na wiadomość. To jedna czynność, która blokuje większość ataków, niezależnie od tego, jak sprytnie są przygotowane.

Dokładnie to sprawdzamy podczas testu socjotechnicznego: nie w teorii, tylko wysyłając kontrolowaną symulację do Twojego zespołu i sprawdzając, kto zareaguje, a kto się zatrzyma.